Bezdomni migranci zarobkowi biwakują w Zuiderpark w Rotterdamie

Z różnych przyczyn migranci zarobkowi w Holandii mogą stracić pracę, jednak dla niektórych oznacza to również utratę dachu nad głową. Brak zarejestrowania w gminie sprawia, że są oni „niewidzialni” dla władz i nie mogą skorzystać np. z pomocy w noclegowniach dla bezdomnych. W efekcie zmuszeni się do koczowania w miejskich parkach i nocowania w samochodach czy namiotach.

To problem, który ujawnia się na coraz większą skalę w Rotterdamie, ale także w innych większych ośrodkach miejskich w Holandii.

Kilka organizacji, np. Aanjaagteam Bescherming Arbeidsmigranten, próbuje zainicjować wdrożenie środków, które mogłyby zapobiec eskalacji problemu bezdomności wśród pracowników migrujących. Jednakże póki co żaden projekt w pełni się nie przyjął lub też nie zdołał całkowicie wyeliminować tego zjawiska. Dodatkowo niektóre inicjatywy, by faktycznie przynieść skutki muszą zostać wdrożone na poziomie centralnym, a nie lokalnym, co oznacza, że problem musi dotrzeć do świadomości rządzących.

Wśród najważniejszych pomysłów na rozwiązanie problemu bezdomności wśród pracowników migrujących wymienia się ochronę czynszową, obowiązek rejestracji w gminie (w ten sposób migranci przestaliby być „niewidzialni”) oraz obowiązek wprowadzenia systemu certyfikacji biur pośrednictwa pracy, by wyeliminować agencje działające nieuczciwie i wykorzystujące swoich pracowników.

Jedną z organizacji wspierających pracowników migrujących jest fundacja Barka, która pomaga im znaleźć miejsce do tymczasowego zamieszkania w kraju ich pochodzenia, jednak problemem jest to, że nie każdy bezdomny imigrant chce wrócić do ojczyzny.

“Na przykład, kiedy ludzie wstydzą się wrócić z pustymi rękami. Czasem mieszkali oni tutaj od lat i nic na nich nie czeka w ojczyźnie. Czasami mają też inne problemy, jak uzależnienie.” - mówi Anna Bartmann ze stowarzyszenia Barka.

JS

Szukaj domu w Holandii

Miasto
Pokoje od
Cena od
Cena do
Nieruchomosci Holandia

Sport

Facebook