Polacy zamieszkujący Holandię zdobyli szczyt Mont Blanc!

11811381 671917212910269 3915151460063271741 nPrzedstawiamy państwu dzisiaj naszych rodaków mieszkających w Holandii, którzy 13 lipca b.r.  zdobyli szczyt Mont Blanc. Marta,  Paweł i Jarek postanowili podzielić się z nami swoimi wrażeniami oraz zdjęciami, które zostały wykonane podczas górskiej wyprawy.  Oto oni i ich przygoda górska:
 
Marta Siembab - pochodzi z małej miejscowości usytuowanej na Pomorzu. Od 5 lat mieszka i pracuje w Holandii. Kraj Wiatraków wybrała w nadziei na lepszą przyszłość. Oprócz pracy, która raz jest raz jej nie ma, stara się nie zapominać o swoich marzeniach, pasjach i celach.

Holandia odkryła w Marcie duszę artystki i sportsmenki. Prowadzi  bloga rękodzielniczego gdzie dzieli się swoimi pracami oraz bardzo intensywnie udziela się w sporcie (siłownia, maratony, zabawy sportowe itp.)
 
 

Paweł Gołdyn- miłośnik sportu. Paweł pochodzi z  Jastrzębia-Zdroju.  Próbując wielu rzeczy, poprzez pływanie, bieganie, rower, skoki na bungee, zjazdy na linie z kilkuset metrów, czy inne niebanalne formy aktywności fizycznej nie dawały Pawłowi stuprocentowej satysfakcji, ciągle czegoś brakowało i było za mało. Dlatego Paweł zaczął chodzić po górach i to było to!

Jarek Siedlaczek-  pochodzi z Opola. Urodzony by podejmować wyzwania. W każdej dziedzinie życia szuka dodatkowych doznań. Osiągane przez niego sukcesy, ale i także porażki nauczyły go, że jedynie determinacja i upartość w dążeniu do wyznaczonego celu są w stanie pomóc mu piąć się coraz to wyżej.

Z każdym kolejnym zdobytym metrem spełnia swoje kolejne marzenie, co motywuje go do dalszych działań w górach. Wspinaczka wysokogórska pozwala Jarkowi cieszyć się życiem.
 

Fakty.nl - Skąd wzięła się u was  idea zdobycia szczytu Mont Blanc- najwyższej góry Europy? Jak wyglądają przygotowania do takiej wyprawy, skąd pochodzą fundusze, ile trwała  i co było najtrudniejsze podczas wyprawy?
 
 
Wszystko stało się bardzo szybko i niespodziewanie. Propozycję zdobycia szczytu Mont Blanc (4,810m) podjęliśmy razem, z miłości do górskich wycieczek.

Wszystko było piękne dopóki nie zaczęliśmy zbierać informacji tych naprawdę dla nas najważniejszych i najistotniejszych. Każdy  z nas dysponował  dobrą kondycją  (to ważne), pozytywnym i poważnym nastawieniem do całej sytuacji oraz sporą odłożoną gotówką, gdyż całą wyprawę pokryliśmy z własnych ciężko zarobionych pieniędzy w Holandii.


Dwa miesiące przed planowaną wyprawą,  z pomocą ludzi doświadczonych, zaczęliśmy zaopatrywać się w sprzęt (raki, czekany, kaski i liny) oraz ubiór odpowiedni do panującej tam minusowej temperatury.

Kupno całego ekwipunku musi być bardzo dobrze przemyślane i przygotowane z niezwykła starannością. Nie możemy o niczym zapomnieć,  ani też niczego brać, co być może się przyda, bo pamiętajmy, że wszystko niesiemy to na własnych plecach.

Ekspedycję zaplanowaliśmy na kilka dni, łącznie z dniami w zapasie w razie niesprzyjającej pogody.

Samo wejście z zaatakowaniem szczytu i zejściem do podnóża Alp zajęło nam 3 dni z jednym noclegiem w schronisku na wysokości 3835m. Może się wydawać komuś, że to niewiele w porównaniu do tygodni przygotowań, ale uwierzcie nam, że to były 3 dni morderczej walki ze strachem, swoimi słabościami i niską temperaturą przeplataną euforią i szczęściem, którego tam doznawaliśmy. Są te emocje wręcz nie do opisania.


Najbardziej obawialiśmy się, że się nie zaaklimatyzujemy i dopadnie nas choroba wysokościowa objawiająca się naprawdę nieprzyjemnymi dolegliwościami oraz tego, że nie będziemy potrafić oddychać  tak rozrzedzonym powietrzem z tak  małą ilością tlenu. Na szczęście wszystko się udało bez większych komplikacji.

Zgrany zespół to podstawa. Zawsze jest jakaś cząstka, która odpowiada za strach przed ryzykiem, jakie niesie ze sobą wspinaczka wysokogórska.

Fakty.nl - Czy planujecie  zdobywanie dalszych szczytów? Jakie są wasze dalsze plany?
 
Już w Alpach padły pomysły na przyszłe wyprawy w stronę himalajskich ośmiotysięczników. Aby tego dokonać musimy zmierzyć się wpierw z siedmiotysięcznikiem, jakim jest Aconcagua w Argentynie.

Dodamy, że jest to najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Ostro wzięliśmy się za promowanie tego pomysłu, gdyż jest to droga wyprawa i nie stać nas na wyjazd we własnym zakresie.

Ekspedycja zaplanowana jest na luty 2016. Szukamy sponsorów, patronów i wszystkich chętnych do wsparcia naszego projektu Aconcagua2016.  Stworzyliśmy własną stronę na Facebooku - https://www.facebook.com/Aconcagua2016dreamteam?fref=ts

Rozpoczęliśmy także zbiórkę pieniędzy na stronie Polak Potrafi https://polakpotrafi.pl/projekt/aconcagua2016 i zachęcamy wszystkich do odwiedzenia strony, gdyż można zapoznać się tam z nami i ze szczegółami całej przyszłej wyprawy. A może też ktoś dorzuci grosik do naszej skarbonki i przyłoży się do zrealizowania tych wielkich planów??

Kilka zdjęć  Marty, Pawła i Jarka z wyprawy:

11880671 990466587672860 523458106108248002 n

11892335 990467644339421 5181008581083288147 o

 

20150713 073358

20150713 112429

20150713 121721

IMG 20150715 WA0051

IMG 20150715 WA0065

IMG 20150715 WA0066

IMG 20150715 WA0078

SAM 2917

SAM 2978

 



 

 

 

 

Wiadomości z Holandii

ACM walczy z pośrednikami wynajmu

Holenderski Urząd ds. Konsumentów i Rynków (ACM) nałożył kary na wielu pośredników wynajmu, aby zmusić ich do zaprzestania nieuczciwych opłat maklerskich dla najemców. Jeśli firmy nadal będą naliczały te koszty...

Czytaj więcej

O Polakach w Holandii

Szukaj domu w Holandii

Miasto
Pokoje od
Cena od
Cena do
Nieruchomosci Holandia

Facebook