Tomasz Cywiński to pochodzący z Dąbrowy Górniczej obiecujący artysta hip-hopowy, który od kilku lat pracuje i mieszka w Holandii. W rozmowie z nami opowiada o swojej miłości do muzyki, czerpaniu inspiracji i życiu w Kraju Tulipanów.

1.    Kiedy i od czego (a może lepiej, od jakiego nagrania) zaczęła się Twoja miłość do hip-hopu ?
Teraz już nie pamiętam dokładnie, ale wydaję mi się, że to był 2000 rok. Przed tym jak zaczęliśmy pisać pierwsze teksty i robić pierwsze bity byliśmy zafascynowani innym odłamem kultury hip hop - graffiti. Tworzyliśmy trzyosobową grupę i w tamtych czasach nic nie mogło się równać zapachowi puszki farby, gdy malowaliśmy pierwsze kreski na ścianach. To było coś, co chcieliśmy robić i w czym się świetnie odnajdowaliśmy. W tamtych czasach w na naszych playlistach w kółko leciały płyty "Tabasko" O.S.T.R-a, "Muzyka klasyczna" Pezeta czy twórczość takich składów jak Fenomen lub Endefis. Chłonąc codziennie taką dawkę polskiego hip hopu i dodając do tego naszą energię, chęć tworzenia oraz zostawiania trwałego śladu po sobie w końcu z kolegą Marcinem (KudeBeats) postanowiliśmy spróbować swoich sił także przed mikrofonem. Dobrze pamiętam nasz pierwszy kawałek. Jego tematyka nie nadaję się niestety do upubliczniania, a i tytuł pozwolę sobie zachować dla siebie. Tym niemniej mam go do dzisiaj na swoim dysku twardym i za każdym razem, gdy do niego wracam momentalnie pojawia się uśmiech na mojej twarzy. To były naprawdę dobre czasy.


Wyjazd na emigracje nie zawsze musi oznaczać koniec sportowego hobby. Potwierdza to Rafał Pazur, polski ciężarowiec sklasyfikowany obecnie na 14 miejscu w rankingu Holenderskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Za kilka tygodni wychowanek Ruchu Chorzów wystąpi podczas Mistrzostw Holandii w podnoszeniu ciężarów i ma duże szansę na walkę o wysokie lokaty.

1.    Od kiedy przebywa Pan w Holandii i jak to się stało, że w ogóle tutaj Pan trafił ? Czym zajmujesz się na co dzień poza uprawianiem podnoszenia ciężarów ?
W Holandii jestem już od 2009 roku. Przyjechałem tutaj do pracy. Pracuje na magazynie w Lidl Nederland.

2.    Jak długo trenuje Pan wspomnianą dyscyplinę sporu oraz w jakich okolicznościach rozpoczęła się Pana przygoda ze sztangą ?
Swą przygodę ze sztangą rozpocząłem w wieku 13 lat. Moim pierwszym klubem był Ruch Chorzów.  Po ukończeniu szkoły podstawowej i zawodowej, trener Henryk Furmaniuk zaproponował mi naukę w Technikum Ogrodniczym w Dobryszycach, a przy okazji możliwość trenowanie w trzecioligowym klubie LKS Dobryszyce.  Z roku na rok klub awansował, aż dotarł do pierwszej ligi. W tym okresie zdobywałem medale na Mistrzostwach Polski Juniorów oraz Mistrzostwach Polski Ludowych Związków Sportowych i Szkól Rolniczych. Po ukończeniu szkoły średniej wróciłem na Śląsk i trenowałem w pierwszo ligowym klubie KKS Śląsk Tarnowskie Góry z którym drużynowo zająłem 6 miejsce w Pucharze Polski.

                                            
Wojciech Tacik w młodości zawodowo grał w piłkę pod czujnym szkoleniowym okiem samego Oresta Lenczyka. Od kilkunastu lat przebywa w Holandii, gdzie nie porzucił piłkarskiej pasji i założył polską drużynę przy amatorskim klubie VVS ‘46 Spanbroek. W rozmowie z nami opowiada o kulisach wprowadzenia w życie tego niezwykłego projektu i specyfice gry w Kraju Tulipanów.  

1. Trudno od tego nie rozpocząć. Jak i gdzie rozpoczęła się Pana przygoda z piłką ?

Moja przygoda z piłką zaczęła się 40 lat temu i trwa aż do dzisiaj. Myślę, że to przede wszystkim zasługa mojego „końskiego” zdrowia. Pierwsze piłkarskie kroki stawiałem w małym podbocheńskim klubie Orzeł Cikowice. W wieku 15 lat zostałem wypożyczony do juniorów Wawelu Kraków. Spędziłem tam dwa lata, po czym wróciłem do macierzystego klubu. Później zostałem zauważony przez kilka mocnych klubów, między innymi Cracovię, Garbarnię Kraków, dwie drużyny z Dębicy -  Wisłokę oraz Igloopol. Najlepsza była oferta z Igloopolu i to właśnie tam kontynuowałem grę w piłkę. Klub ten w tamtym czasie grał w drugiej lidze. Spędziłem tam 5 lat, ale ze względu na problemy z kręgosłupem musiałem wcześniej zakończyć grę na szczeblu zawodowym. Do dzisiaj jednak wspominam te wszystkie wspaniałe chwile na

Bartosz Dąbrowski to kulturysta pochodzący z niewielkiego Pieńska w województwie dolnośląskim, który zaczyna podbijać Holandię. W ostatnich tygodniach wystąpił w dwóch prestiżowych zawodach, gdzie zdobywał wysokie miejsca. Z rozmowie z nami zdradza kulisy swojego sukcesu, dzieli się wrażeniami z życia w Holandii i opowiada o tym, jak wygląda życie prawdziwego bodybuildera.

1.    Jak zaczęła się Pana przygoda z kulturystą i ile już trwa ? Czy było to jeszcze w Polsce czy już w Holandii ? Nie zaczynał Pan od razu od kulturystyki, więc jaki sport był swoistym początkiem drogi do miejsca, w którym obecnie się Pan znajduje ?

Z Marcinem Sieroniem, trenerem Białych Orłów, piłkarzem i organizatorem imprez rozmawiała Anna Knapen-Potyrała

Kim jest Marcin Sieroń?
- Kiedyś byłem dobrym zawodnikiem z ambicjami. Myślałem o przyszłości, miałem grać w Extraklasie Polskiej. Niestety skończyło się na drugiej lidze - doznałem poważnej kontuzji i w pewnym sensie musiałem pogrzebać swoje marzenia. Po kontuzji wróciłem do swojego zawodu. Przez 5 lat pracowałem jako kucharz w hotelu Novotel we Wrocławiu. Zdobyłem nawet tytuł mistrzowski. Wciąż jednak myślałem o piłce. Teraz nadal gram, ale poszedłem o krok dalej. Próbuję organizować dla Polaków w Holandii imprezy, dzięki którym będą razem, czegoś się nauczą i dzięki temu życie tutaj stanie się dla nich lepsze.

Paweł Rosalski – Absolwent Wyższej Szkoły Języków Obcych w Poznaniu, lektor języka niderlandzkiego i niemieckiego. Od 2003 roku mieszka i pracuje w Holandii. Prowadzi własną szkołę UTP-Uw Taal Partner, która specjalizuje się w kursach języka niderlandzkiego dla Polaków oraz polskiego dla obcokrajowców. Współpracuje także z Volksuniversiteit Venray. Jego pasją jest kultura Niderlandów.

Poza kursami językowymi animuje także działania ułatwiające Polakom przybywającym do pracy w Holandii integrację z lokalnymi społecznościami.

Spotykamy się z okazji promocji Pana najnowszych publikacji. Skąd pomysł, aby opracować materiały do nauki języka niderlandzkiego?

Paweł Rosalski*: Pomysł narodził się dwa lata temu – i jak zwykle to bywa – także w tym przypadku potrzeba była matką wynalazków. Od kilku lat prowadzę kursy oraz indywidualne zajęcia dla Polaków, którzy chcą mówić w języku niderlandzkim. Początkowo korzystałem z materiałów dostępnych na rynku wydawniczym, ale szybko okazało się, że są one niewystarczające i nie zawsze odpowiadają potrzebom moich kursantów.

Jakie są to potrzeby?

 

Witam, czy mógłby Pan pokrótce opowiedzieć jak długo mieszka w Holandii i czym się zajmuje ?

W Holandii jestem już dość długo. W tym roku liczba spędzonych tu lat zrównoważy się z ilością tych, które mieszkałem w Polsce. W dalszym ciągu czuję się jednak głównie Polakiem, tyle że z duża domieszką mentalności holenderskiej. Jestem Polakiem prowadzącym polski i holenderski styl życia. Zawodowo działam w branży ICT, praca na rzecz Polonii zajmuję się hobbystycznie. Tuż po przyjeździe zafascynowała mnie różnorodność współegzystujących tutaj kultur. Chciałem w pewien sposób aktywnie wziaść w tym udział, co zaowocowało współpracą z wieloma instytucjami polonijnymi, między innymi PNKV (Polsko-Niderlandzkie Stowarzyszenie Kulturalne) oraz doprowadziło do powstania Fundacji Polonus.

Właśnie jest Pan jednym z głównych organizatorów imprezy Wybory Polaka Roku w Holandii skąd się wziął taki pomysł, czy była to łatwa decyzja aby podjąć się tak trudnego zadania ?
Do zorganizowania Polonusa w Holandii zainspirowali nas Belgowie, którzy wybory świętują już od 2007 roku. P. Leszek Rowicki ówczesny konsul Ambasady Polskiej w Holandii zaproponował zorganizowanie wyborów Polaka Roku w Holandii.  Zbiegło sie to z 30 leciem PNKV idealnym momentem, do podjęcia nowych wyzwań.

Wiadomości z Holandii

Kolejna kaczka postrzelona w Rotterdamie

W Rotterdamie znaleziono kolejną kaczkę, która raniona został strzałą. Policja otrzymała kolejne doniesienie o rannym zwierzęciu. To już drugi taki przypadek, bowiem podobna sytuacja miała miejsce w ubiegły weekend.

Czytaj więcej

O Polakach w Holandii

Szukaj domu w Holandii

Miasto
Pokoje od
Cena od
Cena do
Nieruchomosci Holandia

Facebook