Poważny tytuł zapowiada opowieść o tym co możemy, co chcemy lub czego oczekujemy mieszkając w tym małym kraju wielkich możliwości...Tytuł może i poważny, ale rzeczywistość już nie tak bardzo, więc nie ma co oczekiwać jakichś odkryć na miarę Ameryki...Tak więc okazuje się że możemy sporo, tylko nam się nie chce. Generalnie mamy w genach narzekanie na to jak nam jest źle i jacy jesteśmy nieszczęśliwi. To straszne,ale kogo by nie spytać, to nie powie że jest fajnie, że zamierza się rozwijać, spróbować sił w tej czy innej dziedzinie i uważa że wszystko będzie dobrze, a nawet jeżeli nie to i tak warto było spróbować....Nie...kogo by nie zapytać ,nawet o pogodę, to właśnie powie jaki to jest nieszczęśliwy, wykorzystywany i w ogóle czujący się obco w tym kraju... Dziwne jest tylko to że jeżeli zapytamy dlaczego nie wraca do ojczyzny, to oburzy się jeszcze bardziej.... I tu następuje moja konsternacja..... czy ze mną jest coś nie tak,czy może właśnie z innymi....

Większość z nas pracuje w Holandii ciężko na lepszą przyszłość, uczy się języka holenderskiego i nie zachowuje się odmiennie niż przeciętny Holender. Mimo to jesteśmy obwiniani o wszelkie zło - najczęściej za sprawą stereotypów - uważają Polacy, z którymi rozmawiał dziennikarz dziennika "DeSpits".

"DeSpits", w obszernym artykule zawierającym wypowiedzi osób z Polski, zwraca uwagę na zły wizerunek Polaków w Holandii. Media rozpisują się o Polakach, którzy nielegalnie łowią ryby, kradną auta i nie potrafią poruszać się po holenderskich drogach. Gazeta przywołuje także artykuł na temat Polaków opublikowany niedawno w gazecie "de Pers", w którym Polacy nazwani zostali nowymi Marokańczykami. Określenie Marokańczycy zostało w tytule artykułu okraszone dosadnym przekleństwem.

Współpraca Polaków za granicą ogranicza się do wąskiego kręgu osób zaufanych i znanych jeszcze z kraju. Wiele osób słysząc na ulicy język ojczysty, przechodzi na drugą stronę ulicy - czytamy na witrynie Onet. pl. Wprawdzie autorka,  Sabina Toruńczyk-Ruiz, będąca psychologiem i antropologiem społecznym, opisuje relacje rodaków na emigracji w Holandii, niemniej są one często wręcz bliźniaczo podobne do stosunków panujących między rodakami u nas, w Chicago. Prezentujemy więc Państwu fragmenty materiału, który prowokuje do przemyśleń i dokonania samooceny.

LP, meritum.us

Monikę poznałam w polskim sklepie w Amsterdamie. Mieszka w Holandii od kilku miesięcy. Obecnie pracuje w pubie i sprząta prywatne domy. Na początku oprócz siostry, do której przyjechała, nie znała w Holandii nikogo. Później przyjechało kilkoro znajomych z jej rodzinnej miejscowości, a więc grono zaprzyjaźnionych ze sobą Polaków powiększyło się. Teraz Monika pracuje, mieszka i spędza czas wolny wyłącznie z rodakami. – Właściwie nie odczuwam, że jestem w obcym kraju. Jest tu tylu Polaków, że mogę rozmawiać z ludźmi po polsku – mówi.


Dwie placówki szkolne: „Helicon” z Geldermalsen oraz „Eduelta” z Goes jeszcze tej jesieni będą uczyły naszych rodaków języka niderlandzkiego. Przyczyną wejścia w życie tego pomysłu jest fakt, że w holenderskiej branży ogrodniczej zatrudnionych jest kilka tysięcy naszych rodaków.

Według różnych obliczeń, co najmniej od 5 do 10 proc. pracowników sezonowych z Polski pozostaje w Holandii na dłużej. Wielu właścicieli sadów owocowych i szkółek drzewnych uważa, że dla właściwego funkcjonowania tych osób niezbędna jest nauka miejscowego języka.

Polacy będą uczyli się języka Holendrów, ale z głównym naciskiem na pojęcia i zwroty związane z wykonywaną przez nich pracą. Będą odbywali także zajęcia z praktycznej nauki zawodu. – Mogę podać prosty przykład uzasadniający potrzebę takich szkoleń. Jeśli kierownik zarządzi: teraz  zrywamy czerwone jabłka, a pracownicy tego nie zrozumieją i zrywają zielone, to wtedy jest duży kłopot – powiedział odpowiedzialny za projekt Ton Starren ze szkoły w Geldermalsen. Poinformował też, że jest już na tyle dużo zgłoszeń, aby w październiku naukę mogły rozpocząć trzy pierwsze grupy.

INFORMACJA WYDZIAŁU KONSULARNEGO
AMBASADY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ W HADZE

Dnia 20 sierpnia bieżącego roku, na stronie internetowej Komendy Głównej policji holenderskiej ukazał się komunikat zapowiadający zwiększone kontrole alkoholowe, w szczególności kierowców pojazdów mechanicznych posiadających polskie tablice rejestracyjne.

Komunikat powołuje się na dane statystyczne, z których wynika, że w 2009 roku na terytorium Królestwa Niderlandów miało miejsce 218 wypadków powodowanych przez obywateli polskich, z czego 35 zdarzeń miało miejsce pod wpływem alkoholu. Dane te plasują obywateli polskich na trzecim miejscu po Holendrach, którzy byli sprawcami 32244 wypadków i Niemcach – 302 wypadki.

Szukaj domu w Holandii

Miasto
Pokoje od
Cena od
Cena do
Nieruchomosci Holandia

Sport

Facebook