I znowu wizyta w szpitalu...

Zaczęły się dni pełne obaw o zdrowie męża, pilnowania czy zażył odpowiednie tabletki, czy nie je za słodko i za tłusto. Jednym slowem pełna kontrola diety.

Zamiast cukru słodzik, zamiast całej czekolady jeden kawałek, zamiast ciasta słone przekąski. Kupiłam nawet specjalne masło reklamowane jako „obniżające cholesterol”. Zbytnio nie wierzyłam reklamom, ale moj tata już dośc długo smarował pieczywo takim właśnie masłem więc chyba i nam nie zaszkodzi.

Nam, bo postanowiłam zmienić trochę sposób żywienia całej rodzinie. Uznałam bowiem, że to nie zaszkodzi, a wyjdzie nam na dobre.

Koniec więc z sobotnim szaleństwem pieczenia ciast w ogromnej ilości, koniec ze słodkimi napojami, koniec z tłustym jedzeniem. Więcej warzyw, owoców, ciemnego pieczywa.

Okazało się to łatwiejsze niż przypuszczałam, bo chociaż gotowałam w miarę normalne obiady to starałam się zamieniać np ziemniaki na ryż czy makaron a niedzielne ciasto na porcję lodów lub słone przekąski. Mięso zamieniałam na zapiekanki lub ryby i stawiałam na dużo surówek. Prawie wogóle przestałam kupowac majonez, który zamieniłam na jogurt naturalny.

Do jednego nie potrafiłam jednak przekonac męża – do gotowanego mięsa.... Mięso nadal więc było pieczone lub smażone, ale za to na chebku wylądowała szynka z indyka zamiast baleronu.

Dieta nie była idealnie przystosowana dla cukrzyka i diabetyka, ale wraz z tabletkami zaczęła przynosić efekty. Do tego mąż sam zaczął zwracać uwagę na to co je, co może zjeść a czego zbyt dużo zjeść mu nie wolno. Sam też pamiętał o zażyciu tabletek.
Cieszyło mnie to, bo zaczął wracać do formy. Skończylo się zbyt częste chodzenie do toalety, minęło wieczne zmęczenie i przysypianie po kątach.

Nasze życie powoli zaczynalo wracać do normy i mogłam zacząć już mysleć o wyjeżdzie na święta do polski.

Kiedy już myslałam, że przed świętami nic nie może sie zdażyć, w pewien piatek, gdzieś w połowie listopada córka przyszła ze szkoły na dużą pauzę z niewyraźną miną.

- Co sie stało? – zapytalam

- Nic, reka mnie boli

- A co się stało, że cię boli. Gdzie cię boli – dopytywałam się

- Graliśmy w piłkę, chciałam ją odbić i piłka uderzyła mnie w palec – odpowiedziała córka pokazując bolacy palec lewej ręki.

Obejrzałam rękę. Palec był lekko opuchnięty i zaczynał nabierać kolorów. Jednak przy próbie dotknecia go córka gwałtownie zaprotestowała.

Podałam jej telefon.

- Zadzwon do rodzinnego, powiedz co i jak i zapytaj co mamy z tym robić. Czy nas przyjmą czy raczej od razu na szpital mamy jechać.

Córka zadzwoniła do przychodni i po chwili rozmowy powiedziała:

- Mamy przyjśc, lekarz to obejrzy.

Zostawiłam więc syna w domu i podjechaliśmy do przychodni.

Niestety, jak przypuszczalam lekarka nie była w stanie stwierdzić, czy wszystko jest w porządku i odesłała nas na szpital.

Wróciłyśmy więc do domu. Ja wysłałam syna do szkoły, a córka telefonicznie poinformowała swojego pana,  że jedzie z mamą do szpitala i że już w tym dniu do szkoły nie przyjdzie.

W szpitalu od razu skierowano nas na prześwietlenie. Zostałam z kurtkami na korytarzu, a córka z pielęgniarką poszła na rentgen. Po wyjsciu z gabinetu córka oświadczyła:

- Mam pękniętą kość palca i musze mieć gips.

- Jak długo? – zapytałam.

- Nie wiem, powiedzą nam w gipsowni.

Ku mojemu zdziwieniu córka była wniebowzieta wizją zagipsowanej dłoni. Ja nie byłam tak radosna jak ona. Nauczona doświadczeniem z nogą wiedziałam, że czeka ją ból swędzenie, problem przy spaniu itp. Na szczęście to nie była prawa ręka, ale i tak się martwiłam  jak da sobie rade w szkole.

W gipsowni bardzo miła pani zaczęła z nią rozmawiać. Okazało się, że gips dostanie na dwa tygodnie, póżniej znowu rentgen i decyzja czy jest dobrze, czy trzeba jeszcze usztywniać.

Odetchnęłam. Dwa tygodnie to niezbyt długo.  Nie powinna miec zaległości w szkole no i na święta pojedziemy już bez gipsu...

Jak przypuszczałam pierwsza noc była koszmarem. Pomimo tego,  że nie miała złamania a jedynie pęknięcie kości palca to dostała gips od czubków palców aż do łokcia. Wiadomo, że taki gips sporo waży, szczególnie dla dwunastoletniego dziecka. I to pomimo tego, że jest przytrzymywany chustą powieszona na karku.

Problem pojawił się już pod prysznicem. Jak pół roku wcześniej mąż musiał pomagac mnie, tak ja teraz musiałam pomagac córce. Jedną ręką przecież trudno się umyć, a już szczególnioe, gdy jest to ręka lewa. A córka jeszcze wymyśliła mycie dlugich włosów.

Byłam jednocześnie zła i chciało mi się śmiać. Zła o te włosy, a rozbawiona całą sytuacją. Efekt był taki, ze zalałyśmyt wodą spod prysznica niemal całą łazienkę.

W nocy córka płakała z bólu. Na szczęscie palce nie siniały, więc nie była potrzebna interwencja lekarska. Dałam jej przeciwbólowe tabletki, związałam luźniej chustę. Więcej zrobić nie mogłam.

W szkole była sensacją. Przez następny tydzień zebrała na gipsie podpisy całej szkoły, wszystkich uczniów wraz z nauczycielami. Meester wiedział, że ona się dobrze uczy i dał jej lekkie fory. Za to problem był podczas prób na streetdance, bo córka chciała wystąpić na świątecznym koncercie, a gips był zbyt ciężki podczas ćwiczeń. No ale z racji tego, że miały to być tylko 2 tygodnie to postanowiła zacisnąc zęby i nie opuściła ani jednej próby.

Dwa tygodnie później zdjęto jej gips. Prześwietlenie wykazało, że pęknięcie się zrosło i że dalsze usztywnianie nie ma sensu. Pielęgniarka zdejmująca gips powiedziała jej tylko, że przez najbliższy tydzień ma uważać na rękę i żeby już nie wracała na gipsownię.

Córka z radością obiecała i jedno i drugie.

Była szczęśliwa, że bedzie mogła normalnie funkcjonować, ćwiczyć, wystąpić na koncercie. I że bedzie mogła sama normalnie sie umyć i wyspać w dowolnej pozycji.

Ja w drodze do domu myślałam:

- Najpierw ja, potem mąż, teraz córka. Brakuje jeszcze, żeby syn wylądował tu w szpitalu i będą znali całą naszą rodzinę.

Miałam jednak ogromną nadzieję, że nie bedę musiała przyjeżdżać w synem do szpitala.

Uznałam, że już dość wizyt w Ziekenhuis jak na jeden rok....

 
http://slodko-gorzkaholandia.bloog.pl

Szukaj domu w Holandii

Miasto
Pokoje od
Cena od
Cena do
Nieruchomosci Holandia

Facebook